Pierwszy Marsz Niepodległości w Legnicy miał miejsce w 1981 roku




Reklama


Reklama


11 listopada o godz. 13.00  ulicami Legnicy przejdzie Marsz Niepodległości. Nie wszyscy wiedzą, że prawdopodobnie   pierwsze po II wojnie światowej takie wydarzenie w piastowskim grodzie miało miejsce wtedy, gdy w Legnicy stacjonowały radzieckie wojska. Było to ryzykowne, ale organizatorom słowo "Niepodległość" tak buzowało w głowach, że postanowili 11 listopada 1981 roku, na miesiąc przed stanem wojennym,  uroczystość zorganizować. Najpierw była msza św. w obecnej katedrze legnickiej, podczas której poświęconych zostało 180 krzyży, które potem trafiły do szpitalnych sal. Osobiście te krzyże kupił Stanisław Obertaniec, ówczesny szef Solidarności Służby Zdrowia.  


FRAGMENT KSIĄŻKI "Jak to ze mną i radiem było" Stanisław Obertaniec, wyd. Diecezjalne Centrum Edukacyjne, Legnica 2023":

"11 listopada 1981. Święto Niepodległości w Legnicy!

Druga konferencja, w której organizacji brałem udział, to „Solidarność dla Niepodległości”. Była ona elementem pierwszych w Legnicy od 1945 roku obchodów Święta Niepodległości. Nie pamiętam, jak się zrodził ten prowokacyjny jak na tamte czasy projekt i to w mieście pełnym ruskiego wojska. Nie chcę, Boże uchowaj, przypisywać wszystkiego sobie. Słowo Niepodległość buzowało w nas, jak wybuch szampana w głowie, który zapiera dech i odbiera na chwilę przytomność. To było coś, o czym marzyliśmy od zawsze, a co jawiło się dotychczas jako niemożliwe. Ostrzegano nas: Nie prowokujcie! Nie używajcie tego słowa, idziecie za daleko. Niepodległość? Co wam przychodzi do głowy! To się źle skończy, zobaczycie, obudzicie się w ruskim więzieniu! A było takie w Legnicy, róg Gwarnej i Muzealnej. Pisał o nim płk Jan Smalewski w powieści „Opowiedział mi Maks” i nawet czytał na naszej antenie o uwięzionych tam przez sowietów AK-owcach.

Jednak uważaliśmy, że nastała chwila dziejowa i musimy tę szczelinę w uchylonych drzwiach poszerzać, jak się tylko da. Był to czas, gdy Zygmunta Urbana już wypuszczono z więzienia, a Romek Szeremietiew właśnie został osadzony za KPN na cztery lata. Poszedł siedzieć mimo protestów Solidarności. Więc pomysł konferencji zrodził się pewnie w naszym gronie: Urban, Baca i Obertaniec.

Zrobiliśmy to współpracując z Zarządem regionu Solidarność, szczególnie z Krysią Muciłowicz po mężu Marcinowską i Krystyną Sobierajską. Plan był taki; Heniek Baca robi plakat z programem i podobizną Józefa Piłsudskiego, pogromcy Armii Czerwonej, ja organizuję Mszę św. za Ojczyznę i łączę to z uroczystym poświęceniem 180 krzyży do legnickich szpitali i przychodni. Zygmunt, mający najlepsze kontakty, załatwia kaznodzieję i prelegentów na uroczystą akademię w Akademii Rycerskiej.

Uważam, że to były pierwsze obchody Święta Niepodległości w Legnicy od 1945 roku a nawet od początku świata! Rozpoczęliśmy je Mszą świętą w kościele pod wezwaniem Św. Apostołów Piotra i Pawła. Obecnie katedra. Kościół udekorowany kilkudziesięcioma polskimi flagami robił wrażenie. 180 krzyży do poświęcenia leżało na stole przed ołtarzem. Kupowałem je sam. Dopilnowałem, by były ładne. W okolicy zabrakło takich, jak chciałem, więc sprowadziłem z Warszawy. Nie lubię badziewia.

Niestety, już po poświęceniu, jedną trzecią krzyży wieszałem w szpitalach osobiście. Niech pan przyjedzie do nas i powiesi, bo wie pan, my się trochę boimy. Brałem pudło krzyży, gwoździe, młotek i wieszałem. Zdarzył się wtedy jeden szczególny moment, który zapamiętałem. Jestem w Szpitalu Położniczym przy ulicy Jaworzyńskiej. Powoli kończę wieszanie, prowadzą mnie pielęgniarki. Została jeszcze jedna sala. Tu, Panie Przewodniczący, chyba nie – mówi zmieszana pielęgniarka – tu wie Pan, co się robi… Ostatni krzyż powiesiłem dzień przed stanem wojennym. Mój świętej pamięci tato był chyba tam wysoko zadowolony.

Wracam do 11 listopada. Mszę świętą celebrował i piękne patriotyczne kazanie wygłosił niezwykły, odważny kapłan, jezuita, ojciec Hubert Czuma. To jeden z pięciu synów legendarnego generała, obrońcy Warszawy, Waleriana Czumy. Widzimy, czym jest rodzina, czym są korzenie, tradycja, formacja duchowa i patriotyczna. Przyjechał z Lublina. Po Mszy świętej przemaszerowaliśmy do Akademii Rycerskiej na uroczystą akademię. To był nasz pierwszy legnicki Marsz Niepodległości. Za miesiąc byłem już w więzieniu. Wprowadzono stan wojenny. Ale zdążyliśmy."

 

 



Reklama


Reklama