Pożar dyskontu nie łączy się z wcześniejszym pożarem sklepu




Reklama


Reklama


Ponad 9 godzin trwała wczorajsza akcja gaszenia pożaru dyskontu w Polkowicach. To był największy w mieście sklep, który stanął w niedzielne przedpołudnie w płomieniach. Market doszczętnie spłonął, a dach runął, mimo, że stu ratowników brało udział w działaniach, do których wyjechało 30 wozów pożarniczych. W akcji ucierpiało trzech strażaków, ale nie za sprawą ognia, a lodu. Mówi Piotr Woźniakiewicz- komendant polkowickiej straży pożarnej


  To był drugi pożar sklepu w mieście, w krótkim odstępie czasu. Pojawiły się spekulacje, ale policja stanowczo zaprzecza, jakoby te dwa pożary sklepów miały ze sobą coś wspólnego. Choć przyczyna wczorajszego pożaru dyskontu nie jest znana- nic na tę chwilę nie wskazuje, by był on wywołany celowo. Mówi Filip Paszczyński- z -ca komendanta polkowickiej policji 

Szacowanie strat trwa, bo sklep był wypełniony po brzegi towarem. Już wczoraj wstępnie mówiło się  o 5 mln zł. Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi śledztwo w sprawie tego pożaru. 



Reklama


Reklama