Jest to historia, obok której trudno przejść obojętnie. Bo pokazuje rodziców, którzy pracowali, wychowywali dzieci, planowali przyszłość. A potem przyszła choroba i w kilka miesięcy wywróciła życie do góry nogami. 39-letnia Małgorzata usłyszała diagnozę nowotworu w czasie ciąży. Mimo strachu walczyła do końca. O siebie, o dziecko, o swoją rodzinę. W grudniu 2025 roku przeszła mastektomię. Kilka tygodni później urodziła córeczkę Laurę. 11 maja zmarła. Dziś jej mąż Tomasz został sam z szóstką dzieci. Bez pracy, bez własnego mieszkania i z ogromnym lękiem o przyszłość. W pomoc zaangażowała się lekarka hospicjum domowego Violetta Górska-Głowacka. To właśnie ona objęła Małgorzatę opieką w ostatnim etapie choroby. W rodzinie jest czworo dzieci z niepełnosprawnościami i poważnymi problemami zdrowotnymi. Jedno z nich choruje na cukrzycę typu pierwszego i wymaga stałego leczenia oraz sprzętu medycznego. Do tego dochodzą codzienne wydatki związane z niemowlakiem. Najbardziej porusza jednak to, jak wyglądało życie tej rodziny w czasie choroby Małgorzaty. „Byłam krótko w tym domu, ale w bardzo trudnym okresie, okresie umierania. Uderzył mnie ogromny pokój, jaki tam panował. Miłość, życzliwość, wzajemna troska o siebie nawzajem i ogromna ofiarność pana Tomasza wobec dzieci i umierającej żony” – wspomina. Tomasz praktycznie nie odchodził od żony. Podawał leki, robił zastrzyki co kilka godzin, jednocześnie opiekując się szóstką dzieci. Po śmierci Małgorzaty ruszyła zbiórka pieniędzy dla rodziny. Początkowo pomagali pracownicy hospicjum i znajomi. Potem dołączały kolejne osoby. To jednak jest za mało. Na portalu zrzutka.pl została uruchomiona zbiórka pieniędzy dla rodziny, aby mogła stworzyć spokojny i bezpieczny dom. „Wiem jedno. Obiecałam umierającej Małgorzacie, że będę wspierać tę rodzinę i na pewno będę wspierać ją dopóki nie będą mieli domu”- dodaje dr Górska- Głowacka.
Reklama
Reklama