Nawet 200 osób mogło w tej ustawce wziąć udział. Wszystko było już przygotowane: pseudokibice jednego z wrocławskich klubów piłkarskich na rękach mieli tzw. owijki, rękawice, ochraniacze na szczęki, kominiarki i koszulki z emblematami piłkarskiego klubu. Tylko przypadek sprawił, że nie doszło do groźnej bójki. Policjant będący po pracy przejeżdżał rowerem w okolicach Zalewu Mietkowskiego i zauważył dużą grupę mężczyzn. Mówi asp. Paweł Noga z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu
Pseudokibice byli właśnie w trakcie rozgrzewki przed brutalną walką. Nie kryli zaskoczenia i nie potrafili logicznie wytłumaczyć swojej obecności w skrytym obszarze leśnym tuż przy drodze. Jedni mówili, że przyjechali na ryby, kolejni, że na morsowanie, jeszcze inni, że na grzyby. Tak naprawdę czekali na grupę innych kibiców związanych z drużynami piłkarskimi z Wałbrzycha oraz Świdnicy, którzy kilkanaście minut później mieli przejeżdżać tędy na mecz.
Reklama
Reklama
