Nagle zaczęły usychać lipy i robinia akacjowa. Gdy urzędnicy zaczęli przyglądać się drzewom, okazało się, że są one mechanicznie uszkodzone. Widać na nich otwory o głębokości kilku lub kilkunastu centymetrów, powstałe najprawdopodobniej przez nawiercenie. Jak mówi Piotr Mass- z urzędu miejskiego w Złotoryi - na korze widać też ciemne ślady, które wyglądają, jakby coś z tych dziur wyciekło, wypalając zdrową tkanką drzewa.
Otwory po wierceniu ma też inna lipa, która uschła ok. 2 lat temu i ze względu na zagrożenie, jakie stwarza musi być wycięta. Rosła zaledwie kilkanaście metrów od tej, która podtruwana jest obecnie. Ratusz zdecydował się zgłosić sprawę na policji.
Reklama
Reklama
