Czy 30-letni Beniamin W., który wyciął potężny krzyż z kopuły cerkwi grekokatolickiej w Legnicy działał sam? Ta kradzież z pewnością była spektakularna, bo mężczyzna wszedł po drabinie na zakrystię skąd chciał się dostać na dach świątyni. Włączył się alarm, więc uciekł. Beniamin W. uznał, że potrzebna mu wyższa drabina, więc ja komuś z auta ukradł i wrócił. Pod osłoną nocy nawiercił w kopule świątyni 20 otworów, w które wbił kotwy budowlane i po nich wszedł na szczyt, by odciąć krzyż. Był przekonany, że jest on ze srebra, ale się rozczarował. Ten sam mężczyzna narobił potężnych szkód na kolei. Przez to, że kradł kable kolejowe spowodował ogromne zakłócenia w ruchu pociągów. PKP oszacowało straty na ponad ćwierć miliona zł, a Beniamin W. skradzione kable w skupie sprzedał za... 700 zł. Mówi Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy
Jak już informowaliśmy, przed legnickim sądem ruszył już proces Beniamina W. Rozprawę odroczono, bo sąd uznał, że należy uzupełnić materiał dowodowy o wysokość strat poniesionych przez parafię grekokatolicką. Kolejna rozprawa odbędzie się 17 lutego.
Reklama
Reklama
